Trening
kończył się 30 min temu. Wracam teraz z Kagamim do jego domu. Zaprosił mnie
dzisiaj do siebie. Wstąpiliśmy po drodze do sklepu po składniki na obiad. Kiedy
byliśmy już w jego mieszkaniu, Kagami zapytał:
- Kuroko pomożesz mi przygotować obiad?
- Ale ja nie bardzo wiem co robić – odparłem nieśmiało.
- Umiesz kroić warzywa? –
zapytał wyciągając potrzebne rzeczy na stół.
- Yhym… - mruknąłem.
- To wystarczy. Ja zajmę się resztą – powiedział uśmiechając się do
mnie.
Jak
ja kocham jego uśmiech. Zawsze ślicznie się uśmiecha. Dzięki takiemu małemu
gestowi czuję się niezmiernie szczęśliwy. Zakochałem się w Kagamim. Mogę
powiedzieć to już bez żadnych niepewności. Jeszcze 3 miesiące temu nie byłem
tego taki pewny. Czułem już wtedy coś do niego, ale nie wiedziałem dokładnie
co. Chciałbym mu to powiedzieć, ale jak każdy, boję się odrzucenia i nie chcę
stracić tego co mam teraz. Czyli jego przyjaźni, mogę z nim porozmawiać na
prawię każdy temat i mogę być z nim codziennie.
- Kuroko! – usłyszałem i wyrwałem się z moich rozmyślań.
- Tak? – zapytałem.
- Słuchasz mnie? Już od kilku minut do ciebie mówię – powiedział
Kagami myjąc ręce. Zrobiłem od razu to samo.
- Przepraszam, zamyśliłem się. To co mówiłeś?
- Eh, nieważne – westchnął Kagami. – Umyj i pokrój warzywa, a ja
zacznę od ryżu.
- Ok. – odpowiedziałem uśmiechając się. Kagami włączył płytę swojego
ulubionego zespołu, po chwili z głośników zaczęła lecieć muzyka. Ja przy muzyce
nie bardzo umiem się skupić, ale skoro Kagamiemu tak jest lepiej i mnie to
odpowiada. Kidy już kończyłem kroić, rozciąłem sobie palec.
- Ałaa… - krzyknąłem widząc jak krew zaczyna kapać na blat. Kagami
momentalnie znalazł się przy mnie łapiąc mnie za rękę i wkładając zraniony
palec do buzi. Po chwili spojrzał na mnie i oderwał się, odwracając się.
- Przepraszam, mam taki nawyk – powiedział stojąc do mnie plecami.
- Nic się nie stało – odparłem rumieniąc się. – Masz wodę utlenioną i
plastry?
- Tak, chodź do łazienki. – Skierowaliśmy się do łazienki. Kagami
powyłączał wszystkie palniki na których coś się gotowało.
W
łazience zacząłem szarpać się z nakrętką, ale Kagami odkręcił buteleczkę i
starannie opatrzył mi ranę. Wróciliśmy do kuchni i kontynuowaliśmy gotowanie.
Taiga kończył doprawiać potrawy, a ja zająłem się nakrywaniem do stołu.
Starałem się ustawiać sztućce tak by być blisko Kagamiego. Po dziesięciu
minutach spożywaliśmy posiłek. Smakowałem każdą potrawę każdą potrawę,
delektując się smakiem. Obiad był pyszny. Lekko pikantny i słony, a zarazem
słodki. Jedliśmy w milczeniu, aż wreszcie ciszę przerwał Kagami.
- Smakuję ci? – zapytał.
- Tak, jest świetne – odparłem, wkładając sobie warzywo do buzi.
- To dobrze. Starałem się, żeby ci spakowało.
- Dlaczego? – zapytałem.
- Uśmiechasz się gdy jesz coś dobrego. Lubię ten twój uśmiech i
chciałem go zobaczyć – powiedział, wiercąc się na krześle i uśmiechając lekko.
- Dzi… Dzięki – odpowiedziałem. Czułem, że policzki palą mnie żywym
ogniem. To co powiedział Kagami tak mnie uszczęśliwiło, że mógłbym już wąchać
kwitki od spodu. Odwróciłem głowę, tak by na niego nie patrzeć i wtedy
usłyszałem:
- Jest ktoś kogo lubisz?
- Yyy… Tak – wyjąkałem, nadal na niego nie patrząc.
- Serio? Kto to jest? – zapytał, przysuwając się bliżej.
- To nie twoja sprawa.
- No powiedz, proszę, mnie możesz powiedzieć. – Właśnie dlatego, że
to ty ci tego nie powiem – pomyślałem.
- Może kiedyś ci powiem, ale nie dzisiaj – powiedziałem i zjadłem
ostatni kęs dzisiejszego obiadu.
- Jak uważasz. Chodź posprzątamy – zaproponował, wkładając swój
talerz do zlewu. Zaczęliśmy sprzątać i myć naczynia. Ja zmywałem, a Kagami
wycierał i wkładał je do szafek. Poszło nam to w miarę szybko.
- Co chcesz teraz robić – zapytał, gdy szliśmy do salonu.
- Nie wiem, ty coś zaproponuj.
- Dobra, to chodź w coś zagramy. – Weszliśmy i usiedliśmy na podłodze
przed telewizorem. Kagami włączył konsolę i zaczęliśmy grać.
- Wybrałeś „opcja mistrz”? – zapytałem zdziwiony.
- Jestem w tym najlepszy, chcesz się przekonać? – zapytał dumnie.
- Dawaj – odparłem prowokująco, bo nie jestem w tej grze najgorszy.
Graliśmy ponad 2 godziny, Kagami wygrywał raz za razem, aż w końcu:
- Nieźle ci szło mistrzu – powiedziałem wygrywając ostatnią rundę.
- Zamknij się – burknął obrażony.
- Oj, nie obrażaj się – powiedziałem, klepiąc go po plecach.
- Nie obrażam się tylko jest mi trochę wstyd.
- Dlaczego?
- Przegrałem z osobą, która nawet nie gra w gry – odparł Kagami,
chowając twarz w dłoniach.
- Powiedzieć ci coś – zapytałem kucając przy nim.
- Co? – warknął, patrząc mi prosto w oczy.
- Oprócz książek, mam w domu niezłą kolekcję gier. – Uśmiechnąłem się
i usiadłem na kanapie. Jego mina była porostu przekomiczna. Przyglądał mi się z
szeroko wytrzeszczonymi oczami i otwartą buzią. – Jak chcesz mogę ci je kiedyś
pokazać. Może nie jestem tak dobry jak ty, ale coś mi jednak wychodzi.
- Nie gadaj – odparł zszokowany Kagami.
- Nie wierzysz mi?
- Zgadnij.
- Ok, jak następnym razem będziemy u mnie to ci wszystko pokażę.
- Dobra, dobra. Następnym razem na pewno nie dam ci wygrać –
powiedział, przysiadając się do mnie.
- Powodzenia – mruknąłem do siebie, uśmiechając się.
- Co ty powiedziałeś? – zapytał patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.
- N… Nic – wyjąkałem.
- Pytam jeszcze raz, co powiedziałeś?
- No nic – odpowiedziałem, odsuwając się od niego.
Naskoczył
na mnie i zaczął mnie łaskotać, wpychając mi palce między żebra. Szarpałem i
kopałem we wszystkie strony, ale on nie przestawał. Zacząłem wyrywać się
jeszcze mocniej i, jakim cudem, zrzuciłem go na podłogę. Szybko zeskoczyłem z
kanapy z zamiarem ucieczki, ale Kagami był szybszy. Złapał mnie za lewą kostkę
i powalił na podłogę. Przygniótł mnie swoim ciałem i docisnął swoje nadgarstki
do podłogi.
- Dokąd to się wybieramy? – zapytał, patrząc mi w oczy.
- Dobra, poddaję się – powiedziałem z westchnieniem.
- No i o to mi chodziło – parsknął z zadowoleniem.
Patrzyliśmy
sobie w oczy przez dłuższa chwilę, Kagami nie zamierzał mnie puścić. Trochę się
przestraszyłem i znów zacząłem się lekko wyrywać, ale on tylko wzmocnił uścisk.
- Też mam kogoś kogo lubię – powiedział pochylając się nade mną
jeszcze bardziej. Czułem na policzku jego gorący oddech i momentalnie się
zarumieniłem. To co powiedział trochę mnie zabolało. W głębi serca miałem
nadzieję, że Kagami odwzajemni moje uczucie. W dalszym ciągu patrzyliśmy sobie
w oczy. Wyczekiwałem dalszej części wypowiedzi. – Ta osoba leży tu teraz pode
mną – usłyszałem.
- Co? – zapytałem zaskoczony. Kagami uśmiechnął się i powiedział:
- Lubię cię, Kuroko. Wiem, że to cię może wydawać dziwne, ale ja
lubię cie i to bardzo.
Puścił
moje nadgarstki i już miał wstawać, kiedy złapałem go za koszulę i przysunąłem
moje wargi do jego. Pocałunek nie trwał długo. Odsunąłem się i popatrzyłem na
Kagamiego. Oczy miał szeroko otwarte z powiększonymi źrenicami. Na jego twarz
można było dostrzec niewielki rumieniec, który nabierał intensywności z każdą
sekundą. Przyglądałem się jego zszokowanej twarzy zbierałem w sobie odwagę.
- J… Ja też cię lu… Lubię – wyjąkałem odwracając głowę. Naglę zrobiło
mi się gorąco. Kagami przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
Siedzieliśmy w milczeniu i rozkoszowaliśmy się swoim ciepłem. Wziął w dłonie
moją twarz i gładził kciukami moje policzki. Patrzył mi w oczy i złożył na
moich ustach delikatny pocałunek. Chciałem go odwzajemnić, ale Kagami znów mnie
przytulił, ale tym razem mocniej.
- Emm… Nie mogę oddychać – powiedziałem, chichocząc.
- Przepraszam – odparł i rozluźnił uścisk. Odsunął się i
zobaczyłem, że ma mokre policzki, a z oczu wypływaj kolejne łzy.
- Co się stało? – zapytałem zmartwiony.
- Jestem taki szczęśliwy – powiedział i uśmiechnął się. Tym
razem to ja uściskałem, a on szybko znowu mnie pocałował, ale teraz pocałunek
był pełen miłości i namiętności. Wsunął powoli swój język do moich ust i badał
nim moje podniebienie. Byłem tak szczęśliwy, że chciałbym aby ta chwila trwała
wiecznie, ale przerwał nam dzwonek telefonu. Sięgnąłem po komórkę i odebrałem
połączenie.
- Tetsuya, gdzie ty jesteś? Wiesz która jest godzina? –
Spojrzałem na zegarek było po jedenastej. – Masz wracać do domu.
- Dobrze mamo, już idę. Jestem u Kagamiego. Będę za 20 minut
– powiedziałem i rozłączyłem się.
- Muszę już iść – zwróciłem się do Kagamiego.
- Szkoda – mruknął zawiedziony. – Odprowadzić cię?
- Nie trzeba – odparłem i ubrałem bluzę. Poszliśmy no
korytarz. Nałożyłem buty i kurtkę. – No to cześć – powiedziałem odwracając się
w stronę drzwi.
- Cześć – powiedział i odwrócił mnie w swoją stronę.
Pocałował mnie szybko i szepną do ucha. – Dokończymy innym razem. –
Zarumieniłem się, ale odpowiedziałem:
- Mam nadzieje – powiedziałem, naciskając klamkę.
- Ja też – odpowiedział, szczerząc się. Kiedy zamykałem
drzwi, usłyszałem ciche „ Kocham cię”. Ja też cię kocham – pomyślałem i
uśmiechnąłem się sam do siebie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Witam! Jestem nowa, co widać po stylu pisania. To jest moje pierwsze opowiadanie yaoi. Zaczęłam się tym interesować z 4 miesiące temu. Czytałam opowiadania i pomyślałam" To musi być fajne, skoro tyle osób pisze takie teksty. Może też spróbuję?" Tak właśnie zaczęłam pisać. Mój styl pisania nie jest znakomity, można powiedzieć, że jest na poziomie zerowym, ale postaram się go udoskonalić. Błędy oczywiście są i pewnie są widoczne dla was gołym okiem. Ja jakoś za każdym razem jak sprawdzałam ten shocik to nie mogłam się ich doszukać. Pewnie dlatego, że sama to pisałam. ;)

Owowowowow *0* Bardzo fajnie napisane, zwłaszcza jak na osobę początkująca! ^^ Błędów jako takich się nie doszukał, chyba że jakieś tam powtórzenia czy brak przecinków, ale dla mnie przede wszystkim liczy się tresc, więc w moich oczach wypadłaś cudownie ^^ Na pewno przeczytam kolejne opka w twoim wykonaniu z miłą chęcią ;>
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Shiro ^.^
Jaki słodki Kuroko. Bardzo fajne opowiadanie czekam na więcej. ;)
OdpowiedzUsuńSo sweeeett :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobało ;)