Gdzie one
są?! Gdzie one są?! Shizuo Heiwajima krzątał się po swoim mieszkaniu w
poszukiwaniu swoich okularów. Poprzewracał prawie wszystkie meble, jakie tam stały. Zaglądał nawet do lodówki i
kosza na śmieci. Szukał w pralce i sprawdził czy tam nie ma jego okularów w
jedynym kwiatku, jaki miał, wysypując z niego ziemię. Ale nigdzie ich nie było.
Shizuo miał ochotę powywracać wszystkie znaki w Ikebukuro i władować je w
swoje wroga numer 1 Izaye Orihare. Zdenerwowany wyszedł z mieszkania. Szedł
ulicami dzielnicy Tokio, przeklinając po d nosem. Rzadko wychodził do pracy bez
okularów, ale dzisiaj nie miał wyjścia. Po pracy poszedł z Tomem do baru z
sushi. W progu przywitał ich Simon.
- Oo…
Witajcie. Zjecie sushi? Sushi
dobre. – przywitał się.
- Zjem otoro
– odparł Shizuo.
- Ja też poproszę – powiedział Tom.
Weszli do
restauracji i usiedli przy stoliku obok okna. Po 30 minutach już mieli
wychodzić, kiedy nad głowami usłyszeli znajomy głos.
- Cześć,
Shizu-chan, jak ci minął poranek
– zapytał, uśmiechając się.
- Co ty tu
robisz, mendo – zapytał zirytowany blondyn.
- Chciałem
się tylko dowiedzieć, czy czegoś nie zgubiłeś – zaśmiał się. Heiwajima od razu wiedział, o co chodzi. Wstał i złapał
Izaye za kurtkę.
- Ej, uważaj
na futerko – krzyknął brunet, dalej uśmiechając się tym swoim chytrym
uśmiechem.
- Oddawaj
moje okulary – warknął Shizuo.
- A kto
powiedział, że ja mam twoje okulary – mówiąc to próbował się wyrwać z uścisku
blondyna.
- Izaya! Ty
mendo! Nie pogrywaj sobie ze mną – Krzyknął i rzucił nim o ścianę.
- Ała. To bolało Shizu-chan – powiedział masując
sobie lewe ramię. – Zagrajmy w pewną grę. Jeśli wygrasz, okulary będą twoje, a
jeżeli ja, to zrobisz, co zechcę.
- Chyba,
kurna, żartujesz. Nie mam zamiaru bawić się z tobą w jakieś głupie zabawy. A
teraz oddaj to co należy do mnie.
-
Shizu-chan, nie denerwuj się tak. Jeżeli znajdziesz okulary przed 18, są twoje.
Masz 5 godzin. Ukryłem je w oczywistym miejscu – powiedział, wychodząc z
restauracji, uśmiechając się złowieszczo. Shizuo wybiegł za nim, ale już go nie zobaczył. Wrócił do
swojego stolika.
- Wybacz
Tom, ale idę poszukać mojego skarbu – oznajmił blondyn.
W oczywistym
miejscu. Gdzie ta pijawka mogła je schować – myślał zirytowany. Na początku
poszedł do parku i zaczął przeszukiwać wszystkie ławki i pod nimi. Słyszał
szepty o jego osobie, ale zbytnio się tym nie przejmował. Przeszukał wszystkie
drzewa i fontannę. Dobra, w
parku tego nie ukrył, stwierdził Shizuo. Spojrzał na swój telefon by sprawdzić godzinę, była
15.07. Miał jeszcze sporo czasu. Następnie poszedł do Shinry. Wprosił się do
jego domu i zaczął przeszukiwać jego mieszkanie. Nie tak jak swoje, starał się
zachować spokój i porządek. Shinra krzyczał na niego pytając, o co chodzi, ale
były barman nie miał czasu na odpowiedzi. Dobrze, że Celty tu nie ma, bo ona od
razu by go zabiła – pomyślał Shizuo, kończąc przeszukiwać ostatnie
pomieszczenie. Wyszedł z jego mieszkania znów niczego nie znajdując. Shizuo
zdenerwowany zaczął wyrywać znaki, które zobaczył, Nie wiedząc, co robić,
wrócił do baru z sushi. Zrezygnowany zaczął szukać. Kiedy skończył i nic nie
znalazł już wiedział, że przegrał? Po 15 minutach dostał SMS’a. „Przegrałeś
Shizu-chan. Czekam na Ciebie u mnie w domu.” Blondyn zdenerwował się jeszcze
bardziej. Rzucił automatem, który stał po drugiej stronie ulicy i rzucił nim o
ścianę, rozwalając go. Shizuo zawsze, ale to zawsze dotrzymywał obietnic.
Walcząc sam ze sobą, skierował się w stronę domu Izayi. Gdy byłem już w jego
mieszkaniu, Izaya przyglądał mu się dziwnym wzrokiem, śmiejąc się przy tym.
- Z czego
się ryjesz, pijawko – zapytał wściekły Shizuo, siadając na kanapie.
- Z niczego
szczególnego – odparł brunet stając za byłym barmanem, mierzwiąc m włosy.
- Odwal się
i oddaj mi moje okulary – powiedział odwracając głowę w stronę Izayi.
- Nie martw
się Shizu-chan, dostaniesz je, ale teraz rób, co mówię. Chodź za mną – rozkazał
Izaya, po czym skierował się w stronę jednego z pokoi, które znajdowały się na górze.
Weszli do pokoju i usiedli w fotelach.
-
Pooglądajmy telewizję Shizu-chan – powiedział Izaya, naciskając przyciski na
pilocie i włączając telewizor.
- Po co mam
z tobą oglądać? Mam lepsze rzeczy do roboty, niż oglądanie filmu z taką mendą
jak ty – pochylił się i oparł łokcie na kolanach splatając swoje dłonie. – Chcę
to mieć już za sobą, więc włączaj to szybko.
- Jaki
niecierpliwy – zaśmiał się informator, szukając
filmu, który mogliby obejrzeć i
przy którym Shizuo nie zanudziłby się na śmierć. Znalazł jakiś triller.
Oglądali w ciszy przez pół godziny, w końcu, Shizuo się odezwał.
- Ten główny
bohater to jakaś masakra. Nie robi nic innego po za truciem swoich towarzyszy.
– Stwierdził blondyn, po czym wrócił do oglądania. Izaya przyglądał mu się ze
zdziwieniem. Nigdy nie wiedział, żeby jego wróg na czymś się tak skupił. Oczy
Shizuo iskrzyły się. Izaya pomyślał, że on lubi takie filmy. Od czasu do czas
się uśmiechał, ale w filmie nie było nic śmiesznego. Po godzinie film się
skończył. Shizo mając nadzieję, że to już koniec, zaczął zbierać się do domu.
- Zrobiłem,
co mówiłeś, a teraz oddaj moje okular – powiedział Shizo wychodząc z pokoju za
Izayą.
- Nie tak
prędko Shizu-chan, to jeszcze nie koniec. Teraz idź do tamtego pokoju i na mnie
poczekaj – wskazał palcem ostatnie drzwi po prawej na końcu korytarza. – Chcesz
coś do picia?
- Nie możesz
mi ich po prostu oddać – warknął blondyn,
- Jakbym to
zrobił, wtedy nie miałbym zabawy – zaśmiał się. – Przyniosę ci wody.
Shizuo
wszedł do pokoju wskazanego przez bruneta i usiadł na łóżku. W pomieszczeniu
nie było nic poza ogromnym łożem. To chyba jego sypialnia – pomyślał. Położył
się i czekał na Izaye, ciekawe co teraz wymyślił. Po 5 min usłyszał kliknięcie,
podniósł się do pozycji siedzącej i doznał szoku. Był przykuty do łóżka.
Siedział w rozkroku, prawa noga była przymocowana kajdankami do belki, tak samo
było z drugą. Dlaczego nic nie poczuł, kiedy był skuwany? Izaya stał przed
łóżkiem, pokazując swój chytry uśmiech.
- Mendo, co
ty do cholery wyprawiasz – krzyknął Shizuo, próbując odpiąć kajdanki. Brunet,
wykorzystując jego nieuwagę, rzucił się na niego momentalnie przypinając jego
prawą rękę. Blondyn chcąc się uwolnić szarpał się na łóżku, pomagając sobie
wolną ręką. Przeklinał samego siebie, że dał się w to wplątać. Izaya znowu
szybko naskoczył na Shizuo i przypiął jego lewą rękę. Leżał teraz na łóżku
przykuty kończynami do jego kątów. Informator stanął przed nim wyciągając z
kieszeni swój scyzoryk. Zabije mnie, no zabije mnie, a na grób położy mi moje
okulary – pomyślał Heiwajima.
- Izaya,
przestań sobie robić jaja i mnie uwolnij – krzyknął blondyn.
-
Shizu-chan, zabawmy się trochę. Obiecuję, że ty też będziesz miał wiele
frajdy.
Orihara
klęknął na łóżku przed blondynem. Zaczął powoli rozrywać spodnie Shizo, tak by
móc je całkiem ściągnąć, zaczynając od prawej nogawki. Wbijał swój scyzoryk
uważając na nogi. Kiedy skończył, zebrał
strzępy spodni i wrzucił je do kosza. Izaya mając z tego wiele radochy, zabrał
się za rozrywanie kamizelki i koszuli. Shizuo, który nadal próbował się wyrywać
pozostał w samych bokserkach. Skarpety zniknęły już na początku.
- To, co
teraz robimy Shizu-chan – zapytał Izaya uśmiechając się chytrze.
- Nie wiem,
co ty chcesz zrobić, ale to wale nie jest zabawne.
Orihara
pochylił się nad swoim gościem i dmuchnął mu lekko w ucho. Shizuo przeszedł
dreszcz. Zawsze miał wrażliwe uszy i najlepszy informator na pewno o tym
wiedział. Izaya momentalnie wpił się w wargi blondyna, liżąc i ssąc raz dolną
raz górną wargę. Shizuo zesztywniał, nie mógł się poruszyć, wszystkie części
jego ciała odmówiły posłuszeństwa. Nie pozostało mu już nic innego jak tylko
przyjąć pocałunek bruneta, który zaczynał mu się podobać. Heiwajima otworzył
usta, z zaproszenia brunet od razu skorzystał. Gładził językiem jego zęby
i podniebienie. Shizo łapczywie oddawał pocałunek. Ich języki tańczyły w dzikim
tańcu. Oderwali się od siebie łapiąc oddechy. Izaya zaczął się powoli
rozbierać. Shizuo przyglądał mu się w skupieniu. Intrygowało go to, co widział
i pewna część na dole zaczęła podrygiwać. Kiedy brunet nie miał już na sobie
kompletnie nic, wziął ponownie do ręki scyzoryk i rozciął bokserki blondyna.
Znów zbierając pozostałości i wrzucając je do kosza. Wrócił na łóżko i usiadł
na biodrach Shizuo. Zaczął lizać jego szyję, zsuwając się coraz niżej.
Heiwajima domagał się uwagi w intymnej części ciała, która stała już na
baczność. Shizuo sam się sobie
dziwił, że widok nagiego, Izayi tak go podniecał. Brunet zaczął lizać i ssać
członek Shizuo, wkładając siebie palce, przygotowując się na przyjęcie czegoś
większego. Izaya też chciał w końcu poczuć dobrze. Uniósł się do góry i opadła
męskość blondyna. Obaj wydali z siebie jęki rozkoszy. Orihara unosił się i
opadał opierając się rękami o klatkę piersiowa Heiwajimy. On natomiast poruszał
biodrami naprzeciw ruchom bruneta. Izaya jęczał, czując, że to zaraz nastąpi.
Shizuo stękał powstrzymując się od jęku. Brunet uniósł się i opadł jeszcze
kilka razy i doszedł zaciskając mięśnie i tryskając na brzuch Shizuo. Poruszył
się jeszcze parę razy, kiedy usłyszał:
- Ja
pierdole, Izaya – krzyknął blondyn dochodząc, gdy Izaya z niego zszedł.
Trysnął na
swój brzuch. Orihara padł zmęczony na nagie ciało Shizuo. Leżeli tak przez parę
chwil i uspokajali oddechy. Izaya wstał i świecąc gołym tyłkiem wyszedł z pokoju.
Wrócił po niecałej minucie, trzymając w ręku chusteczki. Zaczął wycierać spermę
z brzucha Shizuo, śmiejąc się przy tym.
- A teraz, z
czego się śmiejesz – zapytał.
- Mówiłem,
że będziesz się przy tym dobrze bawił – powiedział, całując lekko usta blondyna.
- Daruj
sobie – powiedział Heiwajima odwracając głowę i lekko się rumieniąc. Co za
widok – pomyślał Orihara. Sizuś się zawstydził. Jak słodko. Zasłużył na to,
żeby oddać mu jego okulary. Izaya wstając jeszcze raz go pocałował. Odpiął
Shizuo i zaczął się ubierać, wyciągając z kieszeni kurtki jego zgubę.
- W
oczywistym miejscu Shizu-chan – powiedział, wręczając mu jego okulary.
- Wszystko
super i zajebiście, tylko w czym teraz wrócę do domu?
- No jak to,
w czym? W okularach, oczywiście – odpowiedział uśmiechając się.

Genialny pomysł z tymi okularami! Końcówka rozbrajająca xD Nic dodać nic ująć, bardzo mi się podobało ^^
OdpowiedzUsuńWiem, że dość stare opowiadanie, ale jest tu błąd którego nie lubię, więc muszę to powiedzieć. Gdy Shizuo myśli, że Izaya go zabije, myśli "zabiję mnie". Nie lubię złego używania ą i ę jeśli coś udzie do wielu odbiorców, jest opowiadaniem, czyli jest takie... Publiczne i oficjalne? XD
OdpowiedzUsuńAle fajne opowiadanie, mimo że nie przepadam za Shizayą, miło się czytało. Końcówka wymiata :D
~Miria
Tak, dziękuję, że zwróciłaś uwagę. Już poprawiłam.
UsuńPozdrawiam ;)
57 year-old Physical Therapy Assistant Phil Gaylord, hailing from Saint-Hyacinthe enjoys watching movies like "Out of Towners, The" and Skiing. Took a trip to Laurisilva of Madeira and drives a Legacy. zobacz na tej stronie internetowej
OdpowiedzUsuń